2014/10/26



Dobry wieczor :)
Nawet nie wiecie, jak ciesze sie oderwaniem od tej codziennej rutyny wstawania przed 7:00, od odrabiania ciagle zadawanych lekcji, od uczenia sie na kartkowki, sprawdziany i prace klasowe.
Zdecydowanie potrzebuje juz jakiejs dluzszej przerwy na odregenerowanie sie, takich kilku niedziel, gdzie moge lezec do gory brzuchem, sluchajac muzyki, ogladajac filmy czy zjadajac babeczki. 
Ta niedziela nalezy tylko w polowie do takich, bo czesc jej spedzilam/spedze w ksiazkach od chemii, fizyki i matematyki. 
Jednoczesnie chce Was poinformowac, ze nie daje rady ogarniac bloga, poniewaz duzo rzeczy w tym roku wepchnelo sie przed nim, czyli aktualnie jest na ostatnim miejscu moich (przyjemnych) obowiazkow. 
Mam rowniez zamiar zacznac znowu regularnie biegac. Szkola mi na to do tej pory nie pozwalala, bo po prostu nie mialam czasu, ale z moja organizacja czasu jest coraz lepiej. Jedynym minusem, ktory posiada tez wiele plusow jest to, ze dzisiaj dzien stal sie o godzine krotszy, czyli w moim wypadku jest to cos strasznego, jesli chodzi o zrobienie wszystkich rzeczy przed pojsciem spac. Z drugiej strony moze w koncu sie porzadnie wyspie.




W ostatnich postach opowiadalam Wam, ze przestalam jesc slodycze, zaczelam sie zdrowo odzywiac, itd. Oczywiscie (zeby nie bylo) zdarza mi sie zjesc cos niezdrowego, typu mrozona zapiekanka/pizza czy jakies chrupki chipsopodobne. Ale w odrzucaniu tych rzeczy pomaga mi pewna aplikacja, o ktorej mam zamiar napisac w jednej z nastepnych notek. 

'PumpUp'


To ja sie z Wami zegnam i zabieram sie za te nieszczesne scisle przedmioty,
see youuu

2014/10/25

Skladniki:
dynia (pizmowa)
0,5 kg mrozonego szpinaku
0,5/1 cebula czerwona
parmezan
ser feta
makaron do lasagne
mozzarella
3 zabki czosnku
passata sosu pomidorowego

Wszystkie te skladniki powinnyscie znalezc w Auchan.
Zaczynamy od upieczenia naszej dyni w temperaturze 180 stopni przez ok. 1h. 
Zanim wyjmiecie dynie z piekarnika, sprawdzcie nozem, czy jest bardzo miekka (w srodku!).
Po wyjeciu jej, kroimy ja na polowe i wyrzucamy wszystkie pestki. Nastepnie usuwamy skore i cala reszte odstawiamy do farszu.
W czasie, kiedy dynia sie piecze przygotowujemy szpinak. 
Zaczynamy od pokrojenia cebuli i przesypania jej na nagrzana juz patelnie (ja zuzylam tylko polowe jej). Potem dosypujemy do cebuli pol kilograma szpinaku i mieszamy az do momentu ropuszczenia sie go.
W miedzy czasie tez mozecie wlozyc do gotujacej sie wody platy lasagne, aby latwiej je nam bylo zaraz zawijac.
Gdy wszystko jest juz gotowe, czeka nas tylko faszerowanie makaronu dynia i szpinakiem w roli glownej.
Tak wiec zaczynamy od nalozenia na jeden plat lasagne dyni, potem szpinaku, nastepnie posypujemy wszystko serem feta i parmezanem. No i na koniec wszystko zgrabnie zawijamy. Mi to niestety nie najlepiej wyszlo.
Do naczynia, w ktorym bedziemy piec nasza potrawe, wlejemy passate sosu pomidorowego, ktora mozemy polaczyc dla smaku z kilkoma zabkami czosnku. 
Kolejna rzecza jest przekladanie naszych zawinietych juz farszem rulonikow do naczynia w pozycji pionowej.
Na sam koniec posypalam jeszcze raz wszystko parmezanem oraz mozzarella i wlozylam do piekarnka nagrzanego do 180 stopni na ok. 30 min.






Smacznego! :)))

2014/10/15

Hai
Wczoraj moja siostra przywiozla mi aparat, tak wiec wydaje mi sie, ze posty beda znacznie czesciej. Postaram sie przynajmniej. Co u mnie? Mam dosc trudny i meczacy tydzien. Sporo prac klasowych i ogolnie kartkowek. Czasem sie zastanawiam jak ja to wszystko ogaraniam, skoro sie prawie w ogole nie przykladam. No ale 'ucz sie ucz, bo nauka to do potegi klucz', ehh. Niestety, ale to prawda. Tym nielubianym przez dzieci i mlodziez przyslowiem(?) zakoncze dzisiejsza notke i ide sie uczyc historii, papa :).




2014/10/13

Heika
Troche mnie tu nie bylo, wiem. Ostatni post dodalam 6 WRZESNIA. I nie chce obiecywac, ze nie bede tak opuszczac bloga, bo nie wiem co sie stanie. Jestem teraz w drugiej klasie gimnazjum i troche nas cisna, a oprocz obowiazkowych lekcji chodze na kolo teatralne i sksy. No i tak mniejwiecej w domu jestem okolo godz. 15-16. Potem lekcje, nauka, umyje sie i ide spac. No i niestety, ale przyjemnosci, czyli caly blogerski swiat musze odkladac bardzo czesto.
Nastepnym powodem, dla ktorego mnie tu az tak dlugo nie bylo, jest tymczasowy brak apratu. Pozyczylam siostrze i jutro albo najpozniej w najblizszy weekend dostane go z powrotem. 

Skonczylam juz moje male usprawiedliwienia i przyjde do tematu notki :).  
Juz dosc dawno, bo ponad 3 tygodnie temu zawitala jesien i nie wiem jak Wy, ale ja dopiero w tym tygodniu ja odczulam. Nigdy jej nie lubilam. Ale po czasie stwierdzilam, ze jest to chyba moja druga najlepsza pora roku (najlepsza to lato). W tym miesiacu niezwykle mam ochote wybierac sie na spacery do lasu i patrzec jak pelno kolorowych lisci spada z drzew, gdy wiatr mocniej zawieje. 
Wydaje mi sie, ze wiekszosc ludzi nie lubi, gdy pada, a u mnie najzwyczajniej pojawia sie usmiech na twarzy. I tak zmoknieta wroce do domu, przebiore sie w duzy, cieply sweter, okryje sie kocem i bede ogladac moj ulubiony serial lub czytac ksiazke, popijajac przy tym herbate z cytryna. Tak wlasnie ja widze jesien:).