2015/03/31


Cześć :)
Wpadłam na pomysł, aby robić na blogu co jakiś czas "facts about me", ale za każdym razem byłby to  inny, określony temat. Dzisiaj chciałam Wam napisać o tym kim kiedyś chciałam być i o jakim zawodzie w przyszłości teraz marzę.


KIEDYŚ:

1. Fryzjer lub kosmetyczka - o tych zawodach chyba każda dziewczynka marzyła. Uwielbiałam czesać komuś włosy i tworzyć różne fryzury, w których raczej nikt by do ludzi i tak nie wyszedł hahaha. 
Często patrzałam się, jak maluje się moja siostra, aż w końcu sama zaczęłam to robić. Jedynej rzeczy, jakiej się bałam, gdy byłam dzieckiem, to malowania paznokci. Wydawało mi się, że gdy będą pomalowane, to od razu mi odpadną haha.

2. Piosenkarka - mimo, że strasznie fałszowałam i dalej fałszuję, to nikt mi nie zabronił marzyć o tym zawodzie hahaha. Jednak jak dorosłam, to zrozumiałam, że chyba nic z tego i tak by nie wyszło.

3. Kasjerka - niby nic interesującego, ale lubiłam patrzeć jak kasjerka kasuje nasze zakupy czy wydaje pieniądze i zawsze się w domu bawiłam tak.


4. Jeszcze kilka lat temu zastanawiałam się nad tworzeniem muzyki i tekstów do niej (skoro nie potrafię śpiewać). I gdzieś, w moich starych pamiętnikach są kartki z piosenkami mojego autorstwa, jakkolwiek to brzmi haha.

5. Pisarka/autorka książek - gdy miałam około 11-naście lat, pisałam sobie w notatniku pojedyncze opowiadania, później zaczęłam pisać dłuższy tekst, który był złożony z kilkunastu rozdziałów. Następnie to wszystko drukowałam i dawałam czytać rodzicom i reszcie, hahaha. 


6. Tancerka - zawsze lubiłam tańczyć. Jeden rok w podstawówce chodziłam na tańce i zrezygnowałam z dość głupiego powodu, ponieważ stresowałam się publicznymi występami




TERAZ:

1. Behawiorystka - zaraziła mnie tym trochę siostra i nie jestem do tego do końca przekonana, ale interesuję mnie to, dlaczego pies się zachowuje tak, a nie inaczej, jaki ma powód do tego, itp.


2. Psycholog - wydaję mi się, że ogólnie mówiąc interesuję się psychologią. I zwierząt, i ludzi. Jednak patrzeć na to, gdzie będzie wygodniej, to na pewno u psychologa ludzkiego, ponieważ gdybym była behawiorystką, to wyobrażam sobie tę pracę niekoniecznie w budynku, no i na pewno zdarzałyby się jakieś zadrapania na rękach czy nawet ugryzienia.

3. Aktorka - tu z jednej strony jest podobnie jak z piosenkarką, a z drugiej nie. Jestem dość nieśmiałą dziewczyną i wiele rzeczy nie jestem w stanie zrobić publicznie, ale sądzę, że da się tego nauczyć i pokonać swój strach :). Głosu niestety nie zmienię, i żeby ładnie śpiewać trzeba się jednak urodzić z tym talentem.


Jak sami widzicie nigdy nie byłam zdecydowana, ale mam dopiero 15-naście, a właściwie jeszcze 14-naście lat i dużo czasu mi zostało na wybranie zawodu. 

A Wy kim chcieliście być lub chcielibyście być w przyszłości?

2015/03/30

Hejka
Nie wiem jak u Was, ale ja tylko marzę o środzie i o tym jak wrócę ze szkoły i położę się na łóżku, oglądając jakiś dobry serial czy film, lub czytając książkę, a przy tym jeszcze jedząc pokrojone na talerzu moje ulubione owoce. 
No ale niestety, trzeba się przemęczyć i wytrzymać jeszcze te 2 dni szkoły, gdzie jutro muszę zaliczyć 3 sprawdziany: z matematyki, geografii i ilość basenów, które przepłynę w ciągu pół h, czyli taki jakby basenowy cooper. 
No a w środę jeszcze kartkówka z dość ciężkich i długich tematów z historii. Jednak mimo wszystko cieszę się, że wrócił mi zapał do nauki i chociaż strasznie nie chcę mi się nawet otworzyć zeszytu, to potrafię się do tego zmusić i wykłóć się na pamięć wszystkiego. Bo nie ukrywam, że przez dłuższy czas miałam na to totalną zlewkę. Teraz muszę łapać same dobre oceny, jeśli chcę mieć pasek na świadectwie, co w moim przypadku jest już wyjątkowo trudne, więc się muszę mocno o to postarać.
A co ogólnie u mnie? Hmm.. dzisiaj byłam strasznie zmęczona, nie wiem sama czym, ale to chyba wina pogody, jaka panuje u mnie. Cały dzień pada i podobno ma tak wyglądać do świąt (włącznie).
Moja mama ma niedługo imieniny, a od razu tydzień po nich urodziny, więc też muszę się pooglądać za jakimś prezentem dla niej. Cieszę się, że nie czyta mojego bloga hahaha. 
No i prawdopodobnie na Wielkanoc przyjeżdża moja kuzynka z Belgii z jej mężem i dziećmi, z czego się strasznie cieszę.
Nie mogę się za długo rozpisywać, ponieważ muszę się zabrać za wkuwanie matmy i geografii, chociaż już ją trochę umiem. Mam szczęście, że zapamiętuje bardzo szybko słowa i jestem wzrokowcem, czyli ułatwia mi zapamiętanie, gdzie leży dane państwo np.
Też jesteście wzrokowcami?

Życzę Wam miłego wtorku i obyście tak jak ja wytrzymali do środy, dobranoc :).





2015/03/29

Hej
Zbliża się koniec tego miesiąca, więc postanowiłam podzielić się z Wami polecanymi przeze mnie produktami kosmetycznymi, książką, filmami, muzyką praz cytatem. Wydaję mi się, że zawsze będzie to taki zestaw (możliwe, że inni ulubieńcy też będą się tu pojawiać). 

PRODUKTY KOSMETYCZNE MIESIĄCA:
Jest to tonik oczyszczający z Ziaja - tonizująco-uzupełniający preparat do demakijażu skóry twarzy. Polecany dla młodzieży i dorosłych.

• nie zawiera kompozycji zapachowej
• bez alkoholu 
•bez barwników
•produkt niezwykle łagodnie oczyszcza skórę i ułatwia eliminacje sebum. Wspomaga również łagodzenie zmian trądzikowych. Przywraca skórze naturalne pH (skóra ma odczyn kwaśny i jej naturalne Ph wynosi od 3,5 do 5,5. Przy wyższym zakwaszeniu skóry dużo łatwiej dochodzi do zakażeń bakteryjnych).
• zapewnia równowagę wodną skóry
• zmniejsza uczucie napięcia naskórka

W efekcie powinnyśmy mieć oczyszczoną, gładką skórę, przygotowaną do zabiegów pielęgnacyjnych. U mnie to się doskonale sprawdziło i śmiało mogę polecić ten produkt. Ja mam skórę alergiczną na wszelką chemię, jak toniki (czy płyny do naczyń), a ten produkt wyjątkowo nie wysusza mi skóry.


 Płyn micelarny firmy Under twenty o działaniu antybakteryjnym
POTWIERDZONA SKUTECZNOŚĆ:
• oczyszcza: 82 %
• odświeża: 82 %
• nawilża: 71 %
• nadaje gładkość skórze: 79 %

Wyciąg z soczewicy, który posiada ten płyn zwęża pory, redukuje produkcję sebum, złuszcza naskórek, odblokowuje pory, rozjaśnia i ujednolica skórę.
Ten produkt jest nieco mniej łagodny od poprzedniego, ale świetnie oczyszcza twarz, mimo, że często muszę po jego nałożeniu użyć kremu nawilżającego. Jednak nie każdy ma tak suchą i wrażliwą skórę jak ja.


Następnym ulubieńcem miesiąca (kilku miesięcy właściwie) jest krem BB z firmy GARNIER.
Polecany jest do skóry mieszanej i tłustej, cery jasnej. Przed nałożeniem go zawsze używam kremu nawilżającego. Efekt jest taki jaki oczekiwałam, czyli produkt zakrywa wszystkie zaczerwienienia na skórze, ładnie łączy się z kolorem mojej skóry i jest dość wytrzymały. 


Eyeliner z Pierre Rene.
Widziałam różne opinie, i złe, i dobre. Ja oceniam go na plus. Trzyma się cały dzień w praktycznie nie naruszonym stanie, łatwo się go używa (jest w pisaku), nie odbija się od powiek. Ktoś pisał, że po dwóch tygodniach już wyschnął. Ja go używam od ponad pół roku (nie codziennie, ale zdarza się kilka razy w tygodniu) i dalej czuję, żeby się jeszcze długo nie kończył.


Dużo ludzi już ją polecało, więc nie będę oryginalna. Osobiście nie uroniłam żadnej łzy, a ostrzegali mnie przed tym. Książka opowiada o cierpiącej na raka tarczycy Hazel, która chodzi na grupę wsparcia, na której poznaję swoją miłość - Gusa (byłego koszykarza z amputowaną nogą). Na samym początku  wszyscy czekają na śmierć Hazel i nie myślą nawet o tym, co mogłoby się innego stać, a mianowicie - Augustus miał nawrót, którego nie przeżył. 
Nie chcę Wam nic więcej opowiadać, ponieważ zachęcam, abyście same przeczytały. Książka jest naprawdę bardzo interesująca, ma wiele śmiesznych momentów, ale nie braknie też i smutnych oraz romantycznych.




FILM  MIESIĄCA:
"Love Rosie"


http://www.filmweb.pl/film/Love%2C+Rosie-2014-666170


"Rosie i Alex znają się od dzieciństwa. Gdy chłopak wyjeżdża z Dublina na studia do Ameryki, ich wieloletnią przyjaźń czekają ciężkie chwile."

Film wzruszył mnie do łez. Pokazuje, jak ważna jest przyjaźń, ale to jest tylko jedna rzecz. W tej ekranizacji pokazano, że przyjaźń damsko-męska jest niezwykle trudna, gdy druga osoba się pierwszej podoba (w obie strony to działa), jednak kocha ją tylko jako przyjaciółkę/przyjaciela, bo nie wyobraża sobie związku z kimś już tak bliskim, jak niemalże rodzina.
Rosie i Alex nie zauważyli, że są dla siebie stworzeni i wybrali inne drogi, z innymi ludźmi, które okazały się kompletnym nie trafem. Rosie urodziła ukrywaną przez dłuższy czas przed Alexem córkę. Ich przyjaźń utrzymywała się na odległość. I dopiero po kilkunastu latach zrozumieli, że kochają się nie tylko jak przyjaciele, ale jako ktoś więcej. Poczuli, że właśnie ze sobą chcą spędzić resztę życia.
"Love Rosie" jest nie tylko moim ulubionym filmem miesiąca, ale zalicza się do najlepszych filmów jakie oglądałam w życiu. Polecam! :)

MUZYKA MIESIĄCA:

John Mamann ft. Kika - Love Life - English Version

https://www.youtube.com/watch?v=H1AHRFWZg9w

Oryginalna wersja jest po francusku, ale ja osobiście wolę angielską :).

CYTAT MIESIĄCA:
Można było się domyśleć w sumie, bo w ostatnim poście pokazałam go, i to jeszcze na ścianie. Nic się nie zmieniło:

"Laughter should be the most obvious phenomenon in the world"

 "Śmiech powinien być najbardziej oczywistym zjawiskiem na świecie"


2015/03/28

Hejka
Wpadłam na pomysł, aby podzielić się z Wami moimi stopniowymi zmianami w pokoju. Kiedy tylko mam czas, staram się wymyślać różne dekoracje itp., które mogą w pewien sposób ozdabiać mój pokój. Wydaję mi się, że takie posty będą się pojawiać tu co weekend, ponieważ w tygodniu mam bardzo mało czasu i staram się skupić wtedy głównie na szkole, wyprowadzaniem psa, ćwiczeniach i co kilka dni wstawieniem posta na bloga. Także moje DIY jestem w stanie robić tylko w weekendy, kiedy nie mam ich aż tak zawalonych.






Bardzo lubię robić takie rzeczy. Włączę głośno muzykę i robiąc coś takiego czuję się spełniona, jeśli wiecie o co mi chodzi. Po prostu sprawia mi to strasznie przyjemność :).
Może zacznę od tego, że postanowiłam użyć tylko jednego koloru, który z resztą w ostatnich miesiącach dominuje w mojej garderobie. Jest to czarny. Wycięłam litery wielkości od 5 do 10 cm i nakleiłam na nie specjalną gumę do przyklejania na ścianę różnych rzeczy, np. kartek czy lekkich ozdób i starałam się umieścić je tak, aby nic nie odstawało. Następnie po prostu przykładałam i dociskałam mocno dłonią, aby wszystkie litery się dobrze trzymały. 
Napis na ścianie daję mi trochę siły i dobrego samopoczucia. Wybranie go nie było przypadkiem, ponieważ szukałam czegoś takiego. 

"Laughter should be the most obvious phenomenon 
in the world"

"Śmiech powinien być najbardziej oczywistym zjawiskiem na świecie"

Zgadzacie się z tym? Wiele moich przyjaciół ma ze sobą teraz problemy psychiczne i stwierdzone już depresje. Nie ukrywam, że ze mną było także coś nie tak, ale robię wszystko co mogę, aby temu zapobiec i na razie udaję mi się. Czytając różne tego typu cytaty naprawdę dostaję nowych sił i motywacji, że warto robić to, co kocham i żyć tak, jakby każdy dzień był ostatnim moim dniem.
Życzę wszystkim częstszego uśmiechu na twarzy, i żeby nigdy nie znikał on Wam! ♥

Ps: W napisie na ścianie jest jedna literówka, jakby ktoś nie zauważył. Zapomniałam o literze 'l' w słowie 'should'.

2015/03/27

Heii
Chciałabym poruszyć dzisiaj temat dotyczący ludzkiej, psychicznej woli. Wydaję mi się, że każdy z nas ma słaby punkt i chcę zmienić coś w swoim życiu, ale nie wie jak lub nie potrafi tego zrobić. 
Na przykład wiele kobiet dąży do idealnej, umięśnionej, szczupłej sylwetki. I m.in. próbują ograniczyć ilość słodyczy dziennie bądź w tygodniu. Niestety nie każdej uda się przestrzegać określonej liczby dni w tygodniu, pozwalających na spożycie chipsów, czekolad, itp. I wtedy się mówi, że ma się "słabą wolę". 
Innym przykładem jest palenie papierosów. Teraz bardzo dużo ludzi jest od tego uzależnionych i nie potrafią zaprzestać tego robić. Gdy próbują nie sięgać po paczkę i zapalniczkę przez cały dzień, przeważnie nie dają rady i odkładają to na inny dzień albo co gorsze - poddają się całkowicie. 
Moje zdanie jest takie, że naszą wolę trzeba budować przez całe życie i trenować ją. Inaczej bardzo mało osiągniemy, a przecież sama satysfakcja z tego, że chcemy zmienić coś w życiu na lepsze i rzeczywiście się staramy o to - poprawia nam bardzo humor. Czujemy się wtedy silni emocjonalnie i uważamy, że damy radę "przeskoczyć przez jeszcze wyższą poprzeczkę". Nie należy się nigdy poddawać. Gdy bierzesz udział w zawodach np. w biegu na 800 m (na czas), to oprócz Twojej wytrzymałości fizycznej, czyli kondycji i wcześniejszych treningów, bardzo duża rola jest w Twoim mózgu, w Twojej psychice. Jeśli naprawdę czegoś pragniesz, jak w tym przypadku jeszcze szybciej biec, to tylko pod warunkiem, że w to uwierzysz i bardzo będziesz tego chciała, Ci się to uda. Nasz układ nerwowy jest bardzo ważny i odpowiedzialny za wszystko, co się dzieję w naszym życiu. Co robimy, co czujemy, co chcemy, a czego nie. Sami decydujemy o tym wszystkim, ale niekiedy te decyzje są strasznie trudne i udziela się w nich nasza wola, która raz jest słabsza, a raz silniejsza. 
Według psychologów silna wola jest określana jako "mięsień umysłu". Czemu? Ponieważ to on czasami daje nam zapału do ćwiczeń czy początku zdrowego odżywiania, a czasem on znika i wracamy do starego, przeważnie leniwego życia z chipsami przy komputerze. Czyli można powiedzieć, że mięsień umysłu jest odpowiedzialny za to, co chcemy robić. Co w takim razie jest odpowiedzialne za nasz umysł? Jak sprawić, aby przez cały czas mieć ochotę uprawiać sport i zdrowo się odżywiać z dużym ograniczeniem słodyczy? 

1) Zawsze, kiedy kusi Cię zjedzenie batona, paczki chipsów czy zapalenie papierosa, powiedz sobie w myślach, czy nawet na głos te 3 krótkie zdania:

"DAM RADĘ! WYTRZYMAM! NIE PODDAM SIĘ!"

2) Zdjęcia na różnych takich stronach jak weheartit.com lub po prostu na blogach dotyczących sportu i zdrowego odżywiania strasznie motywują do działania. Zakładam, że gdy zobaczycie parę zdjęć, to będziecie chciały kolejne oglądać aż w końcu powiecie sobie, że od jutra zmieniacie swój tryb życia na taki, jaki jest na tych zdjęciach. Tylko bardzo często to "jutro" zostaje zawsze "jutrem". Gdy chcemy zmienić coś w swoim życiu, to zmieńmy to teraz, dokładnie w tym momencie, w tej sekundzie. Nie odkładajmy tego na następny dzień czy tydzień. Im dłużej z czymś zwlekamy, tym trudniej do tego później podejść i to zrobić.



zdjęcia - weheartit.com


3) Możesz razem z Twoją najbliższą przyjaciółką, siostrą czy mamą umówić się na wspólne bieganie po mieście, lesie albo parku, czy wybrać się z nią do siłowni raz w tygodniu lub nawet w domu z nią poćwiczyć. Wtedy jest na pewno raźniej i obie siebie motywujecie do dalszego działania.

4) Pewna moja przyjaciółka zaproponowała mi, abyśmy gotowały razem zdrowe i małokaloryczne obiady. Na zmianę - raz u mnie w domu, a raz u niej. Jeszcze tego nie zaczęłyśmy, ale według mnie jest to naprawdę świetny pomysł. W towarzystwie prawie wszystko raźniej się robi, a świadomość, że jest osoba, która dąży do tego samego w życiu co Ty, tylko pomaga ćwiczyć Twoja wolę. A wola ćwiczy (lub nie) Twój organizm.

5) Twoja silna wolna - Twój umysł. 
Tylko Ty go możesz kontrolować i pamiętaj, że jesteś w stanie zrobić tak naprawdę wszystko. Paląc dziennie 2 paczki przez 30 lat, jest jak najbardziej możliwe tak po prostu rzucenie tego i zrobienie sobie samemu zakazu palenia. Możesz przekontrolować swój umysł tak, aby nie pozwolił Tobie tego zrobić. Tylko musisz w to bardzo mocno uwierzyć i poddawać się.

2015/03/23


Bardzo potrzebowałam tej przerwy. Ciągle Wam pisałam, że się poprawię i zawsze Was zawodziłam, ponieważ poprawa, to nie pisanie postów co 3 tygodnie/miesiąc. Dlatego postanowiłam zawiesić tymczasowo bloga, póki sama w sobie się nie 'ogarnę'. Miałam zbyt dużo obowiązków na głowie i wszystkie tak jakby spadły. Rozumiecie tę metaforę? Mam nadzieję.
Postanowiłam, że zacznę sobie stopniowo dodawać obowiązków, tak, abym znowu nie zrezygnowała z niczego. I najważniejsza w tym momencie jest dla mnie szkoła. Stwierdziłam, że jeśli chcę dostać się na studia, to muszę już teraz zacząć na to pracować i taki mam zamiar. Następnym obowiązkiem jest zadbanie jakoś o moje życie fizyczne i zdrowotne. Zaczęłam codziennie ćwiczyć/biegać, zależy na co mam bardziej ochotę i czas. No i do tego doszło jeszcze zdrowe odżywianie, tzn. owoce, warzywa (to rzadziej, bo za nimi nie przepadam), zaczęłam robić obiady, ponieważ moja mama aż tak w to wszystko nie jest zaangażowana, więc wzięłam garnki w moje dłonie. Jednak wiadomo, że od słodyczy dalej jestem uzależniona, więc w weekend mam chill out, kiedy mogę sobie odmówić ćwiczeń i pozwolić na blok czekoladowy czy jakieś chrupki. 
Kolejnym obowiązkiem jest wyprowadzanie Sky'a na spacery codziennie. Jeśli nie mam na to za bardzo czasu, to nawet staram się z nim przejść po okolicy na 15 minut. Zrobi to dobrze mi, jak i oczywiście jemu.
W następnej kolejności chciałam postarać się o poprawienie relacji z rodziną i przyjaciółmi, gdyż je trochę zaniedbałam, a zwłaszcza z rodziną. 
Na samym końcu jest blog. I właśnie dzisiaj "położyłam" na mojej głowie ostatni obowiązek. Mam straszną nadzieję, że wezmę się w końcu w garść i dam sobie z tym wszystkim radę. Zmieniając wygląd bloga zdałam sobie sprawę, jak strasznie za nim tęskniłam i jak bardzo mi to sprawiało i dalej sprawia przyjemność. Pisanie o tych moich głupotach hahaha, i robienie na większości zdjęć głupich min i z 450 zdjęć zrobionych na sesji tylko 10 nadaje się do publikowania.
Strasznie żałuję, że tak to wszystko zaniedbałam, ale lepiej nic nie robić niż robić coś na siłę. Nie wiem, czy mieliście kiedyś tak, że towarzyszył Wam przez dłuższy czas obniżony nastrój. Ja go miałam od listopada i w sumie w marcu się wszystko zaczęło normować albo po prostu stałam się silniejsza psychicznie i trudno ze mnie "zdmuchnąć" dobrą energię. W każdym razie wróciłam i nie zamierzam znowu robić nie wiadomo jak długich przerw, a postów nie chcę pisać tylko o swoim życiu, ale też tematyczne, tj. poruszanie różnych problemów, gotowanie, zdrowy tryb życia, itd.
Tęskniłam za Wami. Mam już trochę pomysłów na posty, ale może Wy jakieś konkretne zaproponujecie?