2015/04/28


Hey babes
Szczerze mówiąc, to nie sądziłam, że kiedyś wkroczę w życie pełne obowiązków i pewnej już odpowiedzialności, chociaż do niej po pewnych sytuacjach doszłam do wniosku, że mi dużo brakuje. Zdecydowanie nie należę do osób odpowiedzialnych. Mimo, że przewiduję konsekwencje danych rzeczy, to i tak je robię, nie wiem, może z ciekawości co się stanie? 
Mam dość uczenia się, poprawiania ocen i innych obowiązków. Weekend jest dla mnie wybawieniem czy jakiekolwiek inne dni wolne. Jutro idę ostatni dzień do szkoły, w czwartek z klasą do teatru do godziny ok. 13.00, no i piątek, sobota i niedziela wolne. Mimo tej majówki, to i tak jestem już świadoma tego, że w przyszłym tygodniu czeka mnie 5 prac klasowych i 1/2 kartkówki. Oprócz tego mam psa, z którym trzeba wychodzić na spacery i staram się jak najczęściej biegać, jednocześnie przygotowując się do Coopera, czyli corocznego sprawdzianu na wf-ie, gdzie trzeba bez przerwy biegać przez 12 minut.
Wzięłam się ostro za naukę. Zapisałam się już na poprawę z matmy, no i nie mogę pozwolić już sobie (jak w pierwszym półroczu) na złe oceny. Nie wiem czy uda mi się mieć na koniec pasek na świadectwie, ale staram się, tym bardziej, że założyłam się o to z moją mamą. 
Dzisiaj w szkole prawie zasnęłam. Może to przez basen (właśnie, zaczęłam w końcu na niego chodzić <oklaski>) albo to przez pochmurną pogodę. Ostatnio jest ona bardzo zróżnicowana. I zauważyłam, że to nie najlepiej wpływa na moje samopoczucie, gdy raz mamy 27-stopniową temperaturę (na słońcu oczywiście), a następnego dnia ok. 6-8 stopni w cieniu, ponieważ całe niebo jest zachmurzone i jest silny wiatr. I jak tu się nie denerwować, kiedy wczoraj chodziłam na krótkich spodenkach i topie, ubieram się tak samo dzisiaj, wychodzę na dwór, po czym gwałtownie uciekam do domu, żeby ubrać długie spodnie, bluzkę z długim rękawem i kurtkę. Taka pogoda też nie dopisuję robieniu zdjęć. Muszę czekać na godzinę 13-14, no i oczywiście na słońce i dopiero potem robić zdjęcia na mojej ścianie na balkonie, która jest już na tym blogu chyba dosyć znana. 
W końcu pojawił się post, który opisuje bardziej moje życie, które jest dość wyczerpujące teraz, ale mówi się już "trudno". Cieszę się, że miałam choć chwilę, aby do Was napisać coś. Idę się szybko ogarnąć i spać, dobranoc Kochani ♥.




2015/04/26

Jeśli macie jakieś kompleksy ze swoją urodą czy figurą, to nie płaczcie przed lustrem cały czas, tylko zacznijcie uprawiać jakiś sport, jedzcie zdrowo i dietetycznie (nie odchudzajcie się! Jest różnica między odchudzaniem, a zdrową dietą). Zmotywować Was mogą zdjęcia z tumblr'a czy weheartit pięknych, szczupłych i umięśnionych sylwetek. 
Jeśli chodzi o urodę, to mimo, że na pewno jesteś piękna, możesz używać przeróżnych kosmetyków, żeby zakryć jakieś niedoskonałości. Przeznacz sobie jakiś czas na wypróbowanie kosmetyków do makijażu na Twojej twarzy, jeśli naturalna Ty Ci nie odpowiada i wybierz tusz, korektor, eyeliner czy cokolwiek przypadło Tobie do gustu i maluj się tak na co dzień i może ewentualnie czasem coś odejmuj lub dodawaj w Twoim makijażu. 
Ale pamiętaj! Każdy jest tylko człowiekiem i nie powinien się wstydzić siebie i tego jak wygląda bez makijażu. Przecież gdy znajdziesz sobie męża, to chyba nie będziesz po zmyciu makijażu, nakładała  go na nowo, na noc, bo Twój facet nigdy nie widział Cię bez niego, to i teraz nie może zobaczyć. 
Kiedyś byłyśmy tylko dziećmi i interesowały nas lalki barbie, gra w rodzinę, szkołę, berka czy chowanego. Kto wtedy patrzał zanim wyszedł na dwór co najmniej 10 razy w lustro czy dobrze wygląda, czy zakryto dobrze wszystkie pryszcze, itp.? Nikt, bo gdy byłyśmy małe, to nikogo to nie ruszało. Zmyjcie czasem makijaż, aby Wasza skóra odpoczęła i trochę pooddychała i popatrzcie w lustro jakie jesteście śliczne, bo na 100% jesteście. Co z tego, że macie trądzik czy tak jak ja - cienie pod oczami? To nie jest koniec świata, każdy ma coś, co jemu się nie podoba i większość tych osób się tego nie wstydzi. Oczywiście są chamskie osoby, które wytykają takie rzeczy ludziom, ale czasem chcę mi się z nich śmiać. Bo nie raz spotkałam się, gdy osoba negatywnie obgadywała kogoś wygląd, a sama miała z nim trochę problem. Ludzie, którzy właśnie tak się zachowują w stosunku do drugiego człowieka, przeważnie jemu zazdroszczą i pragną uświadomić mu ten błędny fakt o jego wyglądzie. Chcą się czuć lepsi i wyglądać lepiej. Ale czy właśnie nie przez takich ludzi zaczynamy o siebie jeszcze bardziej dbać? Wniosek z tego taki, że oni tylko nam pomagają być jeszcze piękniejszymi osobami.







Podsumowując... - nie wstydźcie się siebie i tego, kim jesteście i jak wyglądacie, bo wszystko można zmienić pod warunkiem, że się chcę, bo też wymaga to niekiedy ciężkiej pracy. Ale na pewno warto, bo efekty są fantastyczne. Pamiętajcie, że każdy człowiek jest inny i inaczej piękny. Każdy posiada inny gust i nie przejmujcie się zdaniem innych, tylko swoim! Róbcie to, co chcecie, ale nie płaczcie przed lustrem i nie użalajcie się nad swoim wyglądem, tylko zacznijcie działać, jeśli oczekujecie jakichś zmian :). 



2015/04/23


Heloooo!
Przez te 3 dni robiłam obiady w domu, wyręczając przy tym moją mamę. Próbowałam skorzystać z nowych przepisów. Chcę się dzisiaj z Wami podzielić czymś, co chyba najbardziej udało mi się. A jest to rolada z sałatą i łososiem.


Składniki:

♥ dwa ciasta francuskie
♥ dwie paczki świeżego łososia
♥ 2-3 łyżki jogurtu naturalnego (najlepiej greckiego) na jedno ciasto francuskie (czyli razem około 4-6 łyżek)
♥ sałata lodowa
♥ bazylia, zioła prowansalskie, oregano, jakąkolwiek przyprawę lubicie


Sposób przygotowania:

Rozwijamy pierwsze ciasto francuskie i rozkładamy na nim jogurt naturalny. Następnie zakrywamy go płatami sałaty lodowej. Osobno na patelni smażymy pokrojone w drobne kostki łososia (z dwóch paczek | ok. 7 min, ponieważ później będzie ponownie pieczony w piekarniku), który przed musimy posolić i przyprawić czymkolwiek chcemy. Ja w paczce miałam załączoną przyprawę do tej ryby, więc jej użyłam. 
Połowę naszego lekko usmażonego łososia rozprowadzamy na całą szerokość (ja ciasto ułożyłam poziomo, żeby rolada była dłuższa i na samej górze tylko wysypałam rybę). Pozostało nam tylko przyprawić nasz farsz i zaczynamy delikatnie i powoli zawijać. Na samym końcu można, ale nie trzeba zlepić końce zawiniętego już ciasta. Z drugą porcją robimy dokładnie to samo. Smacznego! :)




2015/04/21

W końcu udało mi się tu napisać jakiś post tematyczny. Mam teraz mnóstwo czasu, ponieważ jak na pewno wiecie są egzaminy gimnazjalne, a ja ostatni rok mam te trzy dni wolne i mogłam sobie dzisiaj pozwolić na spanie do 10.00, pójście spokojnie biegać, na spacer. Po drodze zrobiłam jeszcze obiad, zdjęcia na bloga i właśnie wróciłam z zakupów, na których byłam z przyjaciółką. 


Tematem dzisiejszego postu jest bycie szczęśliwym. A może raczej powinnam zatytułować go "jak być szczęśliwym?". Niech zostanie 'be happy'. Wiele moich i zakładam, że i Waszych przyjaciół miało już styczność z żyletką, tabletkami usypiającymi (odchudzającymi itp.) czy nawet myślami 'lepiej będzie, gdy usunę się z tego świata'. Możliwe, że Wy także miałyście te problemy. Takie zachowanie może mieć wiele przyczyn. Brak samoakceptacji, czyli mamy bardzo dużo kompleksów, nie potrafimy siebie, swojego ciała i całego naszego życia znieść. Po prostu się nienawidzimy. Mogą to być ciągłe kłótnie z przyjaciółmi, z chłopakiem/dziewczyną, albo nieszczęśliwa miłość, czyli np. zakochujemy się w niewłaściwej osobie, ponieważ ona nie odwzajemnia naszego uczucia. Niektórym ludziom może to się wydawać śmieszne i żałosne, ale tak naprawdę nigdy się nie dowiemy jak się czuję ta pokrzywdzona przez los osoba. Nie wiemy jak bardzo cierpi. Oczywiście istnieją też niestety osoby, które zachowując się właśnie w ten sposób, chcą tylko i wyłącznie zwrócić na siebie uwagę, a tak naprawdę nie potrzebują one w ogóle żadnej pomocy. 
To, co napisałam powyżej nazwałabym coś ala depresją albo nawet dosłownie depresją. Może ona zacząć się nagle od dość wysokiego poziomu albo stopniowo jej stan będzie wzrastał (powoli bądź szybko).



 - Ale czy można powrócić do normalnego, szczęśliwego życia, chociaż świat często daję nam w kość?
- Oczywiście, że tak. Ale przede wszystkim trzeba tego naprawdę chcieć. 
Znam osoby, którym ciągle zły humor nie przeszkadza, a wręcz podoba się. Są uzależnieni od cięcia się, bo robią to np. 3 razy dziennie po dwie krechy. I wcale nie chcą przestać. Wmawiają sobie, że nie umieją z tym skończyć, ale mi się wydaję, że po prostu nie chcą. Jeśli dochodzi do tego czegoś, powinno się poprosić o pomoc specjalisty, czyli psychologa szkolnego lub nawet psychiatrę. On poda właściwe leki i pomoże Ci zacząć myśleć pozytywnie, co do tej pory pewnie trudno było Ci robić. 

Ja sama miałam dość spory problem, które się zaczął w drugiej klasie i m.in. dlatego zawiesiłam na ponad dwa miesiące bloga, bo posty pojawiały się raz albo dwa razy na miesiąc, więc to było trochę bez sensu. Jak z tego wyszłam? Sama, lecz próbowałam wieloma sposobami. Ale z drugiej strony wydaję mi się, że poprawa pogody na bardziej wiosenną też trochę pomogła, bo w końcu i dosłownie, i w przenośni nad moją głową zaświeciło słońce. 


"Laughter should be the most obvious phenomenon in the world."
Myślę, że śmiało mogę kolejny raz na moim blogu podzielić się z Wami cytatem, który cały czas widnieje na mojej ścianie:
1. "Śmiech powinien być najbardziej oczywistym zjawiskiem na świecie" 
Czy to nie jest prawda? Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam się śmiać, a najbardziej do takiego stopnia, że dosłownie nie jestem w stanie oddychać, a co dopiero dalej prowadzić rozmowy. Jest to przecież wspaniałe uczucie być AŻ TAK szczęśliwym. 

2. Współczuję naprawdę z serca ludziom, którzy żyją w ciągłym pośpiechu i stresie, że się czegoś zapomną czy coś źle zrobią. Ja ostatnimi czasy żyję w lekkim pośpiechu, ale bardzo często ludzie denerwują się na mnie, że czegoś zapomnę albo podam przykład z życia wzięty: moja mama zawsze mi mówi, że nie zdążę na autobus, ponieważ najczęściej wychodzę, gdy jest już 6 min do odjazdu, a przystanek jest ok. 800 m od mojego domu. Ale staram się myśleć pozytywnie i po prostu mówię sobie, że najwyżej podbiegnę sobie trochę i spalę więcej kalorii ;). 

3. Pamiętajcie, że zawsze jest jakieś wyjście, nawet z najgorszej sytuacji, jaka mogłaby się nam przytrafić. Nie ma czegoś takiego, że nic nie możemy już zrobić. Mimo, że czasami życie daje nam ostro w kość, to my musimy mu jeszcze mocniej oddać, ale naszym szczęściem. Macie problem z ocenami, a już zbliża się wystawianie ocen? Myśl pozytywnie i postaraj się uczyć w prawie każdej wolnej chwili, ale rób też sobie przerwy na przyjemności, tj. wychodzenie ze znajomymi czy wyjście do kina. Po prostu nie zamęczaj się tak, ale pokazuj nauczycielom i przede wszystkim sobie, że się naprawdę starasz. 

4. Masz dosyć życia i nic nie chce Ci się robić? (Boże, to brzmi jak w jakiejś reklamie hahahaha).
Zmuś się chociaż do pooglądania motywujących zdjęć na tumblrze czy weheartit, a na 99,9% złapię Cię ochota na bieganie czy ćwiczenie brzucha lub pójście właśnie W TYM momencie do sklepu po zdrową żywność. 

5. Zauważaj te najmniejsze, szczęśliwe momenty w swoim życiu. Przeważnie ludzie dostrzegają tylko tak duże rzeczy, który tkwią w ich pamięci na zawsze. A dobrze jest na koniec dnia pomyśleć sobie co takiego szczęśliwego Cię dzisiaj spotkało i wymienić naprawdę mało ważne rzeczy, takie pochwalenie ładnie pomalowanych paznokci przez Twoją koleżankę czy uśmiech osoby, którą minęłaś na ulicy skierowany do Ciebie. 
Tak PS: Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale lubię się uśmiechać do ludzi na ulicy albo odwzajemniać im uśmiech. Jest to naprawdę bardzo miłe i strasznie mi to poprawia humor hahaha :D.

6. Myślę, że jest już dobry moment na odliczanie dni do wakacji, chociaż wiem, że niektórzy robią to zanim aktualne się nie skończą. Tak więc, wstając rano do szkoły pomyślcie, że bardzo mało zostało dni do wakacji, że dacie radę jeszcze tak wcześnie wstawać z łóżka. A poza tym danego dnia może wydarzyć się coś bardzo fajnego. Także nie ma co narzekać cały czas, tylko mieć nadzieję, że właśnie DZISIAJ będzie super dzień i będzie mieć się dobry humor w szkole, jak i po szkole (zamień słowo 'szkoła' na 'praca', jeśli już chodzisz do pracy)

7. Jadąc autobusem, autem, rowerem czy nawet idąc pieszo patrz na otaczający Cię świat i szukaj w nim wszystkiego, co Ci się podoba. Ja czasem zachowuję się jak idiotka i gdy idę z psem na łąki, i widzę latające motyle zaczynam się do nich uśmiechać, a to raczej już nie jest normalne, ale najważniejsze, że jestem szczęśliwa, co nie? :) Teraz masz wspaniały moment na szukanie tych rzeczy, ponieważ jest wiosna, kwiecień, drzewa zaczynają kwitnąć, motyle latać, robi się coraz cieplej, a wschód słońca już z rana pięknie oświetla całe miasta.

Mam nadzieję, że trochę Was zmotywowałam do uśmiechu na twarzy i widzenia wszystkiego dużo bardziej pozytywnie i kolorowo. Życzę, aby każdy z Was nie narzekał tak na swoje życie, ponieważ jest to niesamowity dar, którego nikt nie jest w stanie dać (nie mówię tu o przeszczepach ratujących życie, tylko o życie od początku, od urodzenia). Ma się je tylko jedno i trzeba je nieoszczędnie wykorzystać. Czemu nieoszczędnie? Bo życie się nigdy nie zmarnuje. To nie jest woda, prąd czy pieniądze. Trzeba tylko o nie dbać, nic więcej :).






                           bluzka - sinsay | rurki - H&M | sweter - miejscowy sklep | biżuteria z różnych sklepów miejscowych; wisiorek od przyjaciółki

2015/04/15

Hej :)
Chcę Wam dzisiaj przedstawić bardzo prosty przepis na smoothie truskawkowy. 

1. Wsypujemy do blendera tyle ile chcemy truskawek, ja wsypałam 4 większe.
2. Wlewamy cały jogurt, ten mały wystarczy na jedną szklankę.
3. Dosypujemy płaską łyżeczkę ksylitolu (cukru brzozowego)
4. Miksujemy i wlewamy do szklanki, gotowe! 







2015/04/14

Heihei :). Znowu mnie tu trochę nie było, ale po świętach musiałam się trochę pouczyć na różne sprawdziany, które na złość były przekładane. Też tak macie, że gdy nie nauczycie się na kartkówkę, to ona będzie, a jak będziecie cały dzień i noc wkuwać wszystko co jest w zeszycie na pamięć, to okaże się, że nie ma nauczyciela albo przekłada ją na inny termin? Chyba wiecie o co mi chodzi.
Postanowiłam wziąć się po świętach w garść i zauważyłam, że gdy wychodzę z psem biegać, to nie mam czasu napisać tego samego dnia posta, a w taki deszczowy dzień jak dzisiaj, gdzie raczej nie wyjdę już nigdzie, mam czas na napisanie czegoś tutaj, mimo, że nie jest to za bardzo interesujące, bo kolejny post jest o moim codziennym życiu. Staram się je ograniczać i skupiać na bardziej tematycznych, problemowych czy DIY. Wracając do tamtego tematu.. muszę jakoś znaleźć czas na obie te rzeczy codziennie, a jeśli chodzi o sam blog, to chociaż co 2-3 dni. Jednak trudno mi zmienić moje życie na takie, bo jestem osobą, która często zamiast skupić się np. na robieniu lekcji, to włączam sobie muzykę i śpiewam (fałszuję raczej hahaha) albo wymyślam jakieś niestworzone historie, które mogłyby się zdarzyć kiedyś w moim życiu. No i tak mi leci czas, nawet mogłabym policzyć ile godzin mi to wszystko zajmuję. Nie chcę pisać, że marnuję w ten sposób sobie dzień, bo nie widzę w tym z drugiej strony nic złego. Minusem jest tylko to, że nie umiem się skupiać na konkretnych rzeczach przez dłuższy czas. Muszę mieć co chwilę jakieś przerwy na przyjemności, które z kolei są plusem, bo gdy robię coś, co sprawia mi przyjemność, jestem po prostu szczęśliwa.


Pisząc wcześniej, że postanowiłam wziąć się w garść, miałam na myśli, że powróciłam do zdrowego odżywiania i biegania. Biegam codziennie pod warunkiem, że nie pada, także dzisiaj to sobie odpuściłam, jak i spacer ze Sky'em. Nie jem słodyczy w tygodniu i z tym walczę ze sobą, bo mam w głowie co chwilę myśli, że może zaraz pójdę do sklepu po jakąś czekoladę lub chociaż batona, a potem NIE, NIE MOGĘ! No i zamiast nich jem pełno owoców, co i tak nie pomaga mi za bardzo oduzależnić się od słodyczy, ale wiem, że niedługo nie jedzenie ich wcale nie będzie niczym wielkim. Przynajmniej mam taką nadzieję haha.
Macie zdjęcia z ostatnich dwóch tygodni :).
Proponujecie jakieś tematyczne posty, które chcielibyście zobaczyć na moim blogu? 



2015/04/06


Hej wszystkim! 
Nie było mnie tu znowu trochę, ale bardzo ciężko znaleźć czas, gdy ma się tyle rzeczy do zrobienia, tym bardziej, że są teraz święta. Już w piątek zaczęłyśmy z mamą sprzątać dom. Nie wiem czemu, ale zawsze na święta są takie generalne porządki, tj. mycie okien, dokładne ścieranie kurzu (ewentualne przemeblowania), itd. Jakby nie można robić tych rzeczy co tydzień, ale tylko po małej części.
Sobotę również miałam całą zajętą, bo gotowanie, znowu sprzątanie, a wczoraj przyjechała do nas siostra z mężem i dziadek. Dziś mam trochę więcej czasu, więc postanowiłam coś do Was napisać. Jednak niedługo muszę się już przygotowywać, ponieważ idziemy do dziadka na obiad. Bardzo chcę tam iść, ale nie ukrywam, że od wczoraj "trochę" źle się czuję, a noc miałam niemalże nieprzespaną, ciągle wymiotując. Musiało mi coś zostać na żołądku jak to moja mama powiedziała. Teraz jest trochę lepiej, ale wciąż kręci mi się w głowie, gdy chodzę i mam ochotę cały czas leżeć w łóżku. Tylko ja jestem osobą, która, gdy nawet źle się czuje i powinna leżeć w łóżku, tego nie robi, bo nie nawidzi marnować sobie dnia (czy tygodnia). Także zaraz wyjdę na krótki spacer z psem. Bieganie sobie odpuszczę, bo tego bym na pewno nie była w stanie zrobić. Potem się ogarnę się i pójdę do dziadka :).
Wesołych świąt i mokrego dyngusa! ♥